Podkasując rekawy wziąłem się do roboty – lingua latine
Już w środę zajmowałem się kontynuacją wałkowania przed sesją zimową . Pierwszy egzamin przypada na niedzielę, więc nic innego nie robiłem jak tylko ślęczałem nad książkami , a także notatkami. Musiałem prawidłowo się przygotować. Nie powiem, żeby przystąpienie do poprawki było czymś co dalece mi się uśmiechało . Nie martwiłem się o historię Bliskiego Wchodu. Moją piętą achillesową była łacina. Muszę na nią uważać. Z tego tytułu bardziej skupiłem się właśnie na tym antycznym języku. Egzaminy na uczelni to nie klasówka w podstawówce – trzeba się sporo wysilić, by zyskać jakąś pozytywną ocenę. Zestresowany student ima się przeróżnych środków, które pomogą zyskać siły do dalszej nauki albo pobudzą nieco szare komórki. Jedni chwytają za yerba mate, drudzy zaś po inne specyfiki. Postanowiłem przejść się do apteki ( oczywiście, że niedorzeczne, ale jakkolwiek by to niedorzeczne nie było przewietrzyłem się dzięki czemu lepiej przyswajałem wiedzę ). Daleko specjalnie nie mam i nim minęło 5 minut od wyjścia z mieszkania otworzyłem drzwi szklane apteki, by wejść do środka i zapytać się o takie suplementy, które rzekomo pobudzają szare komórki.

Aptekarka poleciła mi Bilobil, którego wnet zakupiłem. Po krótkim spacerku połknąłem pierwszą pastylkę. Mając nadzieję na to, że uda mi się opanować choć częściowo łacinę wziąłem się za jej wałkowanie. Wyuczenie jej w niewielkiej części wymagało nie lada wysiłku. Powinienem się cieszyć, gdyż czegoś się jednak tej środy nauczyłem . Jakby nie patrzeć zawsze coś. Mam jeszcze parę dni do egzaminu, więc mam nadzieje, że uda mi się opanować w szerszym stopniu wymagany materiał. Po tak sporym wkładzie intelektualnym miałem prawo się w jakimś tam stopniu odprężyć . Nic tak mnie nie uspakaja jak mistycznie w jakimś stopniu brzmiąca Arcana. Puściłem ją sobie przed snem.
Tagi: apteka, drzwi szklane, egzaminy, historia, suplementy, Uczelnia