Egzamin ustny z historii – ciężka przeprawa
Wcale nie myliłem się w związku ze zestresowanymi studencinami czekającymi każdy na swoją kolei przed pomieszczeniem, w którym miało odbyć się zaliczenie. Wyjąłem zeszyt z notatkami i powtarzałem sobie ze spokojem materiał. Prawidłowo to ująłem, ponieważ uczyłem się dużo wcześniej tego wszystkiego. Rektor zaczął przywoływać poszczególnych studentów. Obowiązywała kolejność alfabetyczna. Wchodziłem jako ostatni, więc miałem tym lepiej. Miny znajomych mi poniekąd ludzi były co najmniej śmieszne. Gorączkowali się w najlepsze. W taki oto sposób wyszła jedna osoba – wszyscy momentalnie zaczęli się podpytywać jak było. Najczęstszą odpowiedzią było „ ciężko” albo „ tragicznie”. Przywoływane były następne osoby. Wychodziła jedna osoba, wchodziła od razu następna. Kolejka sukcesywnie się zmniejszała a napięcie stale rosło. Z tego co się dowiedziałem nie zdały dwie osoby, parę osób zaliczyło cudem na trzy, a szczęściarze zyskali aż cztery. Po upływie półtora godziny zostałem przywołany do pomieszczenia. Wszedłem i usiadłem przy rektorze. Widać było, że egzaminator chciał jak najszybciej zakończyć ten egzamin. Zaczął zadawać mi pytania związane z historią Starożytnego Bliskiego Wschodu i Egiptu. Opowiadałem o połączeniu przez Menesa Dolnego i Górnego Egiptu , a także o dziejach tego państwa. Pojawiły się pewne pytanie tyczące się władców Asyryjskich i Hetyckich. Sparzyłem się przy jednym chyba pytaniu.

Męczył mnie i męczył. Pytania jednak nie były takie wcale proste jak to sobie wyobrażałem. Suma sumarum zakończył uroczyście drapiąc się w swoją łysinę. Chwilę myślał nad moim indeksem wpisując mi ocenę dobrą. W pełni usatysfakcjonowany odszedłem. Miałem jeszcze godzinę przerwy, zaś później zajęcia z kulturoznawstwa. Błądziłem więc po najbliższej okolicy. Przystanąłem przy jednym sklepie. Przyciągnęła mnie oczywiście wystawa sprzętu muzycznego w dość przystępnej cenie. Ciekawe jak ma się cena do jakości. Sklep ten posiadał prócz przyciągającej wystawy pomysłowo wzorowane drzwi szklane. Szkło było różnokolorowe. Wyglądało to prawie jak witraż. W ciągu dnia musi to interesująco oświetlać pomieszczenie. Odszedłem do kawiarni, w której zamówiłem kawę. Szczerzę mówiąc czułem się senny. Nie wyspałem się jednak. Dobrze, że po wczorajszej imprezie nie czułem żadnych innych niekorzystnych następstw. Próby udzielenia odpowiedzi na trudne pytania na pełnym kacu były by prawdziwym bolesnym wyzwaniem. Degustując kawę Jacobs czytałem notatki z wczorajszych zajęć. Czas mijał korzystnie-szybko – być może to sprawka tego, że byłem czymś zajęty. Po dopiciu kawy odszedłem od stolika i opuściłem kawiarnię, by kierować się bezpośrednio na uczelnię.
Tagi: drzwi szklane, egzamin ustny, indeks, Poznań, rektor, sklep