Nie sprzedając alkoholu nieletnim – ostrożności nigdy za wiele
Niewiele brakowało, a skończyłbym na ziemi ze względu na to jak jest ślisko . Droga do pracy była niezbyt przyjemna. Wkrótce znalazłem się w sklepie. Kolejne cztery godziny upłynęły mi pod znakiem obsługiwania klientów przy ladzie . W przypadku, gdy ruch bywa pokaźny czas upływa mi generalnie szybciej niż wtedy, gdy ruch jest mniejszy. Najwięcej jest pracy przed weekendami , a także świętami, zaś w takie dni jak dzisiaj różnie. W związku z tym, że poniedziałkowe popołudnie przywitało mnie rzadkim obsługiwaniem przy ladzie stałem sobie czytając „ Mystic Art.” Tego rodzaju prenumeraty kupuję często, by wiedzieć co dzieje się konkretnego na rynku muzycznym. Parokrotnie robiłem sobie w tym przerwę, by obsłużyć kupujących ludzi . Gorzej jest pracować późnymi wieczorami, bo wpadają czasami nawaleni kolesie – nierzadko agresywni. Należy się z czymś takim liczyć. Mniej więcej około godziny 18.00 drzwi szklane otworzyły się ukazując postaci dwóch niekoniecznie trzeźwych małolatów. Można było zauważyć przed sklepem kilku ludzi . Daję sobie rękę uciąć, że to jacyś ich znajomi byli. Rzeczą, o którą poprosili był alkohol, a mianowicie dwie flaszki taniego wina. Nie wolno mi sprzedawać takich rzeczy nieletnim.

Sprzedaż nieletnim alkoholu czy papierosów zagraża mojej pozycji zawodowej. Mógłbym za to wylecieć finalnie z roboty, co popchnęłoby za sobą inne poważniejsze konsekwencje. Za coś trzeba się na tych zaocznych uczyć . Spytałem o dowód tożsamości. Tak jak myślałem nie otrzymałem go. Odmówiłem sprzedaży zgodnie z instrukcją. Dzieciaki coś pyszcząc pod nosem odeszły, zaś parę minut później słychać było pod sklepem głośne wyzwiska wypowiadane przez ich kolegów. Po chwili drzwi szklane zostały otworzone przez dwóch wyrośniętych znajomych tamtych dzieciaków . Zaczęli coś szumieć obrzucając mnie stekiem wulgaryzmów. Zamiast sterczeć pod sklepem i zaczepiać normalnych ludzi za robotę by się pasożyty wzięły. Sami poprosili o towar, którego chcieli poprzedni klienci. Z pewnością byli pełnoletni. Jednego z nich kojarzyłem z podstawówki…był starszy o 2 lata bodajże. Podałem dwa wina, zapłacili i odeszli. Obyło się bez nieprzyjemności. Jeszcze godzinę stałem przy ladzie . W spokoju udałem się następnie do domu.
Tagi: alkohol, drzwi szklane, Międzychód, patologia, spożywczy, zakaz sprzedaży