Po pracy wprost do Verony
Czwartek, luty 11th, 2010Po zakończeniu swojej zmiany zacząłem iść wprost do domu . Moim priorytetem na ten moment był pełny relaks po pracy . Jednak nie dane mi było wrócić do domu od razu po pracy. Idąc prosto do domu minąłem zupełnie nieświadomie Ewelinę , a także Marcina. Nie zauważając ich minąłem ich bez żadnego słowa. Będąc już na Lipowcu odebrałem od nich telefon. Zamierzali się ze mną jeszcze spotkać . Dali znak, że siedzą w Veronie i czekają na mnie. Peszek. Nie miałem szczerze mówiąc ochoty do spotkań . Byłem zmęczony. Było zimno, że już nie wspomnę, iż wygłodniałem w pracy. Wypadało jednak się cofnąć i do nich dołączyć. Jeszcze po drodze musiałem trafić na tych inteligentów co potraktowali sprayem drzwi szklane mojego miejsca pracy. Nie pojawiły się poważniejsze komplikację z racji ich spotkania na swojej drodze . Wydzierali się jedynie tym swoim charakterystycznym dla krawężnika żargonem. (więcej…)