Podkasując rekawy wziąłem się do roboty – lingua latine
Czwartek, luty 11th, 2010Już w środę zajmowałem się kontynuacją wałkowania przed sesją zimową . Pierwszy egzamin przypada na niedzielę, więc nic innego nie robiłem jak tylko ślęczałem nad książkami , a także notatkami. Musiałem prawidłowo się przygotować. Nie powiem, żeby przystąpienie do poprawki było czymś co dalece mi się uśmiechało . Nie martwiłem się o historię Bliskiego Wchodu. Moją piętą achillesową była łacina. Muszę na nią uważać. Z tego tytułu bardziej skupiłem się właśnie na tym antycznym języku. Egzaminy na uczelni to nie klasówka w podstawówce – trzeba się sporo wysilić, by zyskać jakąś pozytywną ocenę. Zestresowany student ima się przeróżnych środków, które pomogą zyskać siły do dalszej nauki albo pobudzą nieco szare komórki. Jedni chwytają za yerba mate, drudzy zaś po inne specyfiki. Postanowiłem przejść się do apteki ( oczywiście, że niedorzeczne, ale jakkolwiek by to niedorzeczne nie było przewietrzyłem się dzięki czemu lepiej przyswajałem wiedzę ). (więcej…)